Anna Bikont: "Sendlerowa. W ukryciu"

Anna Bikont: "Sendlerowa. W ukryciu"
2018-10-29

Postać Ireny Sendlerowej znają chyba wszyscy, którym nie jest obca historia II wojny światowej. O Polce, która z narażeniem życia pomagała przeżyć Żydom, szczególnie dzieciom, rozmawialiśmy podczas październikowego spotkania DKK. Okazją do dyskusji była książka Anny Bikont pt. „Sendlerowa. W ukryciu”. Autorka sięgnęła po sprytny zabieg – o bohaterce jej książki opowiadają osoby, którym pomogła, przyjaciele, współpracownicy.

Podczas rozmów o książce uderzyły nas opowieści osób, którym udało się przeżyć wojnę dzięki pomocy pani Ireny. Będąc dziećmi uratowani doświadczyli tak wielkiej traumy (ciągła ucieczka, strach, ukrywanie się w rozmaitych miejscach, często konieczność wyparcia się własnych rodziców), że wpłynęła ona na całe ich życie, ich wybory, zachowania, zdrowie. Jakie dramatyczne to musiały być chwile, kiedy rodzice – by ratować dzieci – oddawali je nie bez rozpaczy w ręce Sendlerowej i jej współpracownic. Przecież zdawali sobie sprawę z tego, że widzą swoje potomstwo najprawdopodobniej po raz ostatni w życiu. A ile myśli musiało przejść przez głowę dziecka, skoro pytało: „Proszę cioci, ile ja jeszcze będę miał mamuś?”.

Literacki obraz Ireny Sendlerowej, jaki namalowała Anna Bikont, to obraz kobiety zdeterminowanej, by pomagać wszystkim – bez względu na wyznawaną religię czy poglądy polityczne – którzy takiej pomocy potrzebowali. A w czasie wojny takich osób była niezliczona ilość. Pani Irena znalazła grono współpracowników, którzy również włączyli się w niesienie pomocy Żydom. By uratować choć jedną osobę – czy to dziecko, czy dorosłego – potrzeba było wielu ludzi, którzy wiedzieli, gdzie można uratowanego ukryć lub który z wartowników za pieniądze przymknie oko na to, kto przejdzie przez bramę getta.

Dzięki takim książkom, jak ta, o której rozmawialiśmy, możemy przekonać się, że czas wojny był niewyobrażalnie dramatycznym okresem w dziejach świata. Pamiętając, że Polska była jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła śmierć, trudno nam oceniać tych, którzy ze strachu nie udzielali im pomocy. Tym bardziej trzeba zaliczyć wszelkie przejawy jakiegokolwiek altruizmu w tamtym okresie do heroicznych czynów.

Sponsorzy