Dorota Karaś: "Cybulski. Podwójne salto"

Dorota Karaś: "Cybulski. Podwójne salto"
2018-02-20

13.02 br. w kilkuosobowym gronie klubowiczek DKK spotkałyśmy się, by porozmawiać o książce Doroty Karaś pt. „Cybulski. Podwójne salto”. Jest to biografia znanego powojennego aktora Zbigniewa Cybulskiego, którego kreacje teatralne i filmowe przeszły do historii polskiego kina.

Zastanawiałyśmy się, co sprawiło, że zdobył taką popularność, skoro – jak pisze autorka książki – nie miał dobrej dykcji, rzadko zapamiętywał role i reżyserowie nie chcieli z nim współpracować. Jednak zatrudnienie Cybulskiego dawało stuprocentową pewność, że na seansach w kinie będzie komplet widzów. Wśród krytyków zbierał zarówno pozytywne, jak i negatywne recenzje. To, co dla jednych było atutami w grze aktorskiej Cybulskiego, innych drażniło. Był już gwiazdą czy „tylko” był popularny? O różnicy między gwiazdorstwem a byciem popularnym mówił sam aktor tak:

 „Gwiazda to istota niedotykalna, niezwykła, niepodobna do innych. Po to, by taką była, organizowane są te niezliczone skandale, miłości, rozwody, ekstrawagancje. Gwiazda musi być ciągle atrakcyjna, by publiczność chciała ją oglądać. (…) U nas nie ma gwiazdorstwa (…), można natomiast mówić o popularności aktora, którego widzowie rozpoznają i o którym się dyskutuje. Nie jest to aktor przemykający białym kabrioletem (…), ale ktoś, kogo można spotkać w restauracji czy w barze mlecznym. Ktoś, to nie ucieka od spotkań z widzami i nie unika dyskusji (…) Aktor mający bezpośredni kontakt z widzem, z ludźmi”.

Ciągle w biegu, między jednym miastem a drugim, Zbigniewa nie potrafiły zatrzymać w jednym miejscu nawet narodziny syna Macieja, który ojca mało co pamiętał, a i życie Cybulskiego juniora chyba nie należało do szczególnie udanych. Podczas spotkania zadawałyśmy sobie wielokrotnie pytanie, czy gdyby nie tragiczna śmierć Zbigniewa, to pamięć o aktorze byłaby nadal żywa? Czy gdyby teraz miał 30-40 lat, to również byłby tak popularny? Oglądając fragmenty filmów z jego udziałem doszłyśmy do wniosku, że grał w nich samego siebie, jednocześnie przekazując w kreacjach filmowych kwintesencję przeżyć wojennych swojego pokolenia.

 

Sponsorzy